Piękni kulturalni!
Jest nas już:
600
Relacja ze spotkania z Bronisławem Cieślakiem

 



10 lutego gościem cyklu „KOD MISTRZÓW”, organizowanego w ramach Kontrrewolucji Kulturalnej był Bronisław Cieślak – dziennikarz radiowy i telewizyjny, aktor i polityk. Szerokiej publiczności znany przede wszystkim jako porucznik Borewicz z popularnego serialu „07 zgłoś się”.



Mistrz opowiadał licznie zgromadzonej publiczności o początkach swojej kariery. W czasach młodzieńczych, gdy mieszkał na Kazimierzu, jak sam mówił, żył w klubach, których w tym czasie w Krakowie funkcjonowało całe mnóstwo. Nie były to jednak kluby fermentujące wyłącznie od picia czy tańczenia, ale od „gadania”, stanowiły więc zarówno centra rozrywki, ale i kultury, działając jako miejsca wymiany poglądów. Talent aktorski młodego Cieślaka jako pierwszy dostrzegł ksiądz, stąd też debiut sceniczny przyszłego Borewicza w roli… świętego.



Podczas spotkania z Bronisławem Cieślakiem nie zabrakło również pytań o jego ulubioną literaturę. Mistrz wyznał, iż w okresie młodzieńczym nie był co prawda fanem Sienkiewicza, jednak czytał bardzo wiele. Wśród najważniejszych dla niego autorów wymienił między innymi Remarque’a, Hemingway’a i Márquez’a, których dzieła pochłaniał jedne po drugich. Mówiąc o latach spędzonych na krakowskim Kazimierzu w okresie PRLu Cieślak przyznał, że Polska wcale nie była tak hermetycznie zamknięta na zagraniczne wpływy jak widzimy to dziś. W kinach wyświetlano świetne filmy, takie jak choćby westerny czy kultowe dzieła Kurosawy, a ponadto powstawały przy nich dyskusyjne kluby filmowe. Oprócz kina do PRLowskiej Polski przenikała także dobra, światowa literatura, w której zaczytywał się Cieślak.



Kariera Bronisława Cieślaka nie kształtowała się w sposób jednorodny. Najpierw pracował jako dziennikarz radiowy, następnie jako prezenter telewizyjny, aż w końcu udał się na plan serialu. W jego życiorysie nie można również pominąć kariery politycznej, zatem nie bez powodu Mistrza zapytano o to, która z tych „życiowych ról” jest mu najbliższa. Jak sam przyznał, Cieślak nie czuje się Mistrzem w żadnej konkretnej dyscyplinie, gdyż bardziej kieruje się zasadą: „wiedzieć coś o wszystkim” niż „wszystko o czymś”. Jego wszystkie życiowe role i dokonania tworzą więc całościowo jego samego.



Spośród licznych anegdot przytoczonych przez Bronisława Cieślaka oraz jego osobistych refleksji warto wspomnieć w szczególności o jednej, która wydaje się doskonałym podsumowaniem wtorkowego spotkania. Jak stwierdził Mistrz, kiedy żyjemy w taki sposób, iż wydaje nam się, że to  niewiarygodna lub absurdalna bajka, z czasem zaczynamy się nudzić, popadamy w rutynę i w efekcie tęsknimy za prawdą. Z drugiej jednak strony, jeśli jednak żyjemy z dnia na dzień, w przyziemnej ale ustęsknionej prawdzie, w końcu zaczniemy tęsknić za bajkami…